Kacper Duda
Mistrz Polski juniorów w szachach

Finalista Olimpiady Fizycznej
Robię to, bo lubię być lepszy niż wersja siebie sprzed roku
15 lip 2026
Po dwóch porażkach przestałem patrzeć na wyniki innych i zacząłem patrzeć na własne postępy z roku na rok. To jedyne porównanie, które ma sens, bo jest jedynym, na które mam realny wpływ.
Robię więcej, niż muszę, bo chcę móc powiedzieć sobie za rok, że było warto.
Bałem się zapisać na olimpiadę, bo nie chciałem znowu przegrać
15 lip 2026
Po pierwszym odpadnięciu przez tydzień poważnie zastanawiałem się, czy w ogóle zapisać się w kolejnym roku. Bałem się nie samej porażki, tylko tego, że znowu będę musiał się z nią zmierzyć publicznie. W końcu zapisałem się, bo bardziej bałem się żałować, że nie spróbowałem.
Blokował mnie nie brak wiedzy z fizyki — blokował mnie strach przed powtórką wstydu.
Rozwiązuję jedno trudne zadanie dziennie, nawet w wakacje
15 lip 2026
Codziennie, także w wakacje, rozwiązuję przynajmniej jedno zadanie z archiwum poprzednich olimpiad. Nie chodzi o ilość — chodzi o to, żeby mózg nie „wyszedł z wprawy” w rozwiązywaniu nietypowych problemów.
Ten jeden nawyk sprawił, że trzeci start czuł się znajomo, mimo że zadania były zupełnie nowe.
„Feynmana wykłady z fizyki” nauczyły mnie zadawać głupie pytania
15 lip 2026
Ta książka nauczyła mnie, że rozumienie fizyki nie polega na zapamiętaniu wzorów, tylko na umiejętności wytłumaczenia ich komuś, kto nic nie wie o temacie. Feynman zadawał proste pytania, których inni się wstydzili — i to właśnie te pytania prowadziły do prawdziwego zrozumienia.
Od tamtej pory nie boję się pytać „a dlaczego to w ogóle działa”.
Uczyłem się teorii i unikałem trudnych zadań rachunkowych
15 lip 2026
Przez pierwszy rok przygotowań czytałem mnóstwo teorii, ale unikałem zadań, które sprawiały mi trudność — bo frustrowało mnie utykanie na nich. To dlatego na eliminacjach nie radziłem sobie z nietypowymi problemami, mimo że teorię znałem świetnie.
Zmieniłem to dopiero, gdy zacząłem specjalnie szukać zadań, które mnie przerastały.
Segregator z rozwiązanymi zadaniami, posortowany według typu błędu
15 lip 2026
Każde rozwiązane zadanie trafiało do segregatora z notatką, jaki dokładnie błąd popełniłem — pomyłka rachunkowa, złe założenie, zły wzór. Po pół roku widziałem wyraźnie, które błędy powtarzają się najczęściej, i mogłem pracować konkretnie nad nimi, zamiast nad wszystkim naraz.
Żadnej aplikacji — sam papier i długopis wystarczyły.
Na początku uczyłem się wszystkich działów naraz. Teraz — jednego do końca
15 lip 2026
Pierwszy rok wyglądał jak skakanie między mechaniką, elektrycznością i termodynamiką w jednym tygodniu, bez opanowania żadnego z nich naprawdę dobrze. Teraz biorę jeden dział i nie ruszam się z niego, dopóki nie rozwiążę przynajmniej dwudziestu zadań z niego bezbłędnie.
Wolniej na starcie, szybciej na mecie.
Zapisałbym się na olimpiadę rok wcześniej, mimo strachu
15 lip 2026
Czekałem cały pierwszy rok liceum, zanim odważyłem się zapisać na olimpiadę, bo czułem, że jeszcze nie jestem gotowy. Gdybym zaczynał od zera, zapisałbym się już w pierwszym możliwym roku, nawet wiedząc, że przegram — bo doświadczenie z przegranej wtedy jest tańsze niż teraz.
Wczesna porażka boli mniej niż spóźniona.
Zwątpienie przychodzi u mnie po każdym nierozwiązanym zadaniu z serii
15 lip 2026
Kiedy utknę na zadaniu na dłużej niż pół godziny, czuję znajome zwątpienie — „może fizyka jednak nie jest dla mnie”. Nauczyłem się dawać sobie dwadzieścia minut przerwy, a potem wracać do dokładnie tego samego zadania, nie uciekać do łatwiejszego.
Ucieczka do łatwiejszego zadania to najszybszy sposób, żeby zwątpienie zwyciężyło na dobre.
Przed trzecim startem mój dzień miał dokładnie trzy sesje zadaniowe
15 lip 2026
Rano, ze świeżym umysłem, jedno naprawdę trudne zadanie. Po południu powtórka teorii, którą już znałem. Wieczorem jedno zadanie rozwiązywane na czas, symulujące warunki egzaminacyjne. Ta struktura się nie zmieniała przez ostatnie trzy miesiące przed startem.
Przewidywalność dnia dawała mi coś, czego nie dawał żaden wynik — poczucie kontroli.
Inspiruje mnie mój trener, który sam nigdy nie wygrał olimpiady
15 lip 2026
Mój nauczyciel fizyki sam nigdy nie doszedł do finału, kiedy był uczniem — ale dokładnie dlatego rozumiał, jak wygląda porażka od środka, i wiedział, jak mi pomóc się z niej podnieść, zamiast tylko gratulować sukcesów.
Bardziej ufam radom od kogoś, kto zna smak przegranej, niż od kogoś, kto zna tylko wygraną.
Porażka na eliminacjach nie była końcem
11 lip 2026
Za pierwszym razem zabrakło mi 4 punktów. Za drugim — 11, choć umiałem więcej. Ten drugi wynik był gorszy nie przez wiedzę, tylko przez panikę: pierwsze zadanie mnie zablokowało i pociągnęło za sobą całą resztę.
Po drugiej porażce zrobiłem coś, co polecam każdemu: rozdzieliłem problem „wiedza" od problemu „występ". To dwa różne treningi. Wiedzę miałem. Występu — startu pod presją czasu, z sercem w gardle — nie trenowałem nigdy.
Trzeci start poszedł najspokojniej — i najlepiej. Nie dlatego, że byłem najmądrzejszy na sali. Dlatego, że byłem najlepiej ostrzelany.
Najlepsze rozwiązania zadań przychodzą mi, kiedy tłumaczę je komuś innemu
15 lip 2026
Kiedy utknę nad zadaniem, proszę kogoś, żeby pozwolił mi je wytłumaczyć na głos — nawet jeśli ta osoba nie zna się na fizyce. W trakcie tłumaczenia sam słyszę, gdzie moje rozumowanie się rwie, i tam zwykle jest błąd.
Mówienie na głos ujawnia luki, których samo myślenie nie pokazuje.
Najwięcej dały mi dwa lata odpadania, nie sam finał
15 lip 2026
Sam finał, choć wymarzony, trwał tylko trzy dni. Dwa lata pomiędzy dwoma porażkami — kiedy musiałem zdecydować, czy spróbować jeszcze raz — nauczyły mnie więcej o sobie niż jakikolwiek pojedynczy wynik.
Gdybym wygrał za pierwszym razem, nigdy bym się nie dowiedział, że potrafię wstać po przegranej.
Myślałem, że dwie porażki oznaczają, że fizyka nie jest dla mnie
15 lip 2026
Po drugim odpadnięciu byłem przekonany, że wszechświat wysyła mi jasny sygnał, żebym się poddał. Dopiero z perspektywy czasu zobaczyłem, że te dwie porażki nie mówiły nic o moim talencie — mówiły tylko o tym, ile jeszcze musiałem poćwiczyć konkretne typy zadań.
Powtarzająca się porażka to informacja o procesie, nie wyrok na temat ciebie.
Zapisz się, zanim poczujesz się gotowy — ja czekałem za długo
15 lip 2026
Komuś na początku powiedziałbym: nie czekaj na moment, w którym poczujesz, że jesteś wystarczająco dobry. Ja czekałem rok, a ta gotowość i tak przyszła dopiero po pierwszej porażce, nie przed nią.
Lepiej przegrać wcześnie i się nauczyć, niż czekać w nieskończoność na pewność, która nigdy nie przyjdzie.