
Julia Kowalska
Finalistka Olimpiady Biologicznej
Laureatka Olimpiady Literatury i Języka Polskiego
Robię to, bo pisanie jest jedynym miejscem, gdzie mówię dokładnie to, co myślę
15 lip 2026
W rozmowach na żywo często gubię wątek albo mówię coś innego, niż miałam na myśli. Na papierze mam czas, żeby poprawić zdanie, aż w końcu powie dokładnie to, co chciałam. To jedyne miejsce, w którym czuję się w pełni zrozumiana — nawet jeśli tylko przez samą siebie.
Robię więcej, niż muszę, bo to jedyny język, w którym nie jąkam się myślami.
Bałam się pokazać komukolwiek to, co pisałam
15 lip 2026
Przez trzy lata pisałam opowiadania i wiersze, których nikt nigdy nie widział. Bałam się, że to, co dla mnie ważne, dla kogoś innego okaże się naiwne. Dopiero nauczycielka polskiego, widząc mój zeszyt na ławce, zapytała wprost, czy może przeczytać.
Blokował mnie strach przed oceną czegoś, co czułam jako zbyt osobiste.
Piszę piętnaście minut każdego ranka, zanim jeszcze w pełni się obudzę
15 lip 2026
Piętnaście minut pisania zaraz po przebudzeniu, zanim mózg w pełni się rozkręci — wtedy krytyk wewnętrzny jeszcze śpi i zdania płyną swobodniej. To, co powstaje, rzadko nadaje się do publikacji wprost, ale zawsze zawiera ziarno, wokół którego buduję później coś lepszego.
Ten nawyk dał mi więcej materiału niż wszystkie wieczorne sesje pisania razem wzięte.
„Lalka” Prusa nauczyła mnie, że postać może mieć rację i się mylić naraz
15 lip 2026
Do „Lalki” podchodziłam z obowiązku szkolnego, a skończyłam zafascynowana tym, że Wokulski mógł mieć rację i się mylić w tym samym zdaniu. Wcześniej myślałam o postaciach w kategoriach dobry-zły. Ta książka pokazała mi, że najciekawsze postacie są obiema rzeczami naraz.
Zmieniła sposób, w jaki piszę własne postacie do dziś.
Poprawiałam każde zdanie w trakcie pisania, zamiast dokończyć cały tekst
15 lip 2026
Przez długi czas poprawiałam pierwszy akapit dziesięć razy, zanim napisałam drugi. Efekt był taki, że rzadko kończyłam cokolwiek dłuższego niż strona. Dopiero nauczycielka kazała mi napisać cały szkic bez oglądania się wstecz, a poprawki zostawić na koniec.
Perfekcjonizm w trakcie pisania to najpewniejszy sposób, żeby nigdy nic nie skończyć.
Zwykły dokument Google z historią zmian zamiast wymyślnych aplikacji do pisania
15 lip 2026
Wypróbowałam kilka aplikacji projektowanych specjalnie dla pisarzy, z kartami fabuły i profilami postaci. Zawsze kończyłam, spędzając więcej czasu na konfigurowaniu narzędzia niż na samym pisaniu. Wróciłam do zwykłego dokumentu tekstowego z historią zmian — prostego i zawsze pod ręką.
Jedyny dodatek, którego używam, to osobny plik z listą pomysłów na później.
Na początku pisałam, żeby uciec od rzeczywistości. Teraz — żeby ją zrozumieć
15 lip 2026
W gimnazjum pisałam, żeby uciec od dnia, który nie był łatwy. Dziś piszę, żeby zrozumieć rzeczy, które mnie niepokoją, zamiast od nich uciekać. Sam akt siadania z zeszytem się nie zmienił — zmieniło się to, po co do niego siadam.
Ucieczka była dobrym punktem startowym, ale dociekanie okazało się trwalszym paliwem.
Zaczęłabym pokazywać teksty komuś dużo wcześniej
15 lip 2026
Gdybym zaczynała od zera, pokazałabym pierwszy tekst komuś zaufanemu już po miesiącu, nie po trzech latach. Te lata w izolacji nie były stracone, ale mogłam rozwijać się szybciej, mając choćby jedną osobę, która czytała i reagowała na bieżąco.
Pisanie do szuflady chroni, ale też spowalnia — o tym zapominałam.
Zwątpienie u mnie wygląda jak czytanie własnych starych tekstów
15 lip 2026
Kiedy nie mam ochoty pisać, nie siadam na siłę do nowego tekstu — otwieram coś, co napisałam rok wcześniej. Widzę wtedy wyraźnie, ile się zmieniło, i to zwykle wystarcza, żeby wrócić do pisania z nową energią.
Dowód postępu działa na mnie skuteczniej niż jakakolwiek motywacyjna sentencja.
Przed finałem olimpiady pisałam esej próbny codziennie, o tej samej porze
15 lip 2026
Codziennie rano, na czas, pisałam jeden esej próbny na losowo wybrany temat z poprzednich edycji. Popołudniami czytałam analizy tekstów, które mogły się pojawić. Wieczory zostawiałam wolne — zmęczony umysł pisze gorzej, niezależnie od tego, ile czasu mu poświęcisz.
Dzień finału wyglądał znajomo, bo powtórzyłam ten rytm dziesiątki razy wcześniej.
Inspiruje mnie nauczycielka, która pierwsza przeczytała to, co pisałam po kryjomu
15 lip 2026
To nauczycielka polskiego, widząc mój zeszyt, jako pierwsza przeczytała coś, co pisałam wyłącznie dla siebie — i potraktowała to poważnie, bez pobłażliwego tonu, jakim czasem dorośli mówią do nastolatków. Ta jedna rozmowa dała mi odwagę, żeby zacząć pokazywać teksty dalej.
Inspirują mnie ludzie, którzy słuchają uważnie, nie ci, którzy mówią najgłośniej.
Odpadłam na etapie okręgowym za pierwszym podejściem do olimpiady
15 lip 2026
Za pierwszym razem odpadłam na etapie okręgowym, mimo że byłam bardzo dumna z napisanego eseju. Komisja oceniła go dużo surowiej, niż się spodziewałam. Zabolało, ale zmusiło mnie do przeczytania kryteriów oceny naprawdę uważnie, zamiast pisać tak, jak mi się wydawało, że powinnam.
Rok później, znając te kryteria, napisałam tekst, który zaprowadził mnie do finału.
Najlepsze pomysły na teksty przychodzą mi w trakcie rozmów, nie przy biurku
15 lip 2026
Rzadko siadam do pisania z gotowym pomysłem. Zwykle łapię go w trakcie rozmowy — jedno zdanie, które ktoś powie mimochodem, zapada mi w pamięć i kilka dni później staje się początkiem opowiadania. Dlatego zawsze mam przy sobie coś do zapisywania.
Życie podsuwa lepsze pomysły niż jakiekolwiek siedzenie i wymyślanie na siłę.
Najcenniejsza była pierwsza porażka na okręgowym, nie finał
15 lip 2026
Finał był spełnieniem marzeń, ale to pierwsza porażka na etapie okręgowym nauczyła mnie czegoś, co zostało ze mną na dłużej — jak uważnie czytać oczekiwania, zanim zacznę pisać, zamiast zakładać, że wiem lepiej.
Ta umiejętność przydaje mi się teraz w każdym tekście, nie tylko olimpijskim.
Myślałam, że pisanie musi przychodzić z natchnienia. To był mit
15 lip 2026
W gimnazjum wierzyłam, że dobrzy pisarze czekają na natchnienie i wtedy piszą swoje najlepsze teksty. Odkąd piszę codziennie, o tej samej porze, niezależnie od nastroju, wiem, że najlepsze fragmenty powstają właśnie w te dni, kiedy wcale nie czułam weny.
Regularność pokonała natchnienie na każdym możliwym froncie.
Pokaż pierwszy tekst komuś, zanim uznasz, że jest gotowy
15 lip 2026
Komuś, kto zaczyna pisać i chowa wszystko do szuflady, powiedziałabym: pokaż pierwszy tekst komuś zaufanemu, zanim uznasz, że jest gotowy — bo to poczucie gotowości nigdy nie przychodzi samo.
Ja czekałam trzy lata. Nie musisz czekać tak długo, żeby dowiedzieć się, że twoje teksty mają wartość.