Szukaj
Portret: Patryk Sudzik

Patryk Sudzik

8× laureat krajowych olimpiad ekonomicznych • 3× medalista międzynarodowy

W drodze

Jak Twój sposób działania/nauki wyglądał na początku i jak się zmienił?

31 sie 2026

W pierwszej klasie, przed pierwszym startem w Olimpiadzie Przedsiębiorczości, usiadłem i przerobiłem materiał w kilkadziesiąt godzin. Porządnie, raz. I szczerze mówiąc, dalej na tym jadę. Brzmi leniwie, ale to była jedna z najlepszych inwestycji w moim życiu.

Lenistwo, jeśli dobrze zarządzane, bywa całkiem produktywne.

Dziś uczę się mniej definicji, a więcej rzeczy, z których nikt nie robi kartkówki: jak się dogadać, jak ogarnąć projekt organizacyjnie, kiedy odpuścić.

Największa zmiana jest jednak gdzie indziej. Na początku nie znałem nikogo, kto przeszedł podobną drogę przede mną, więc każdy błąd popełniałem osobiście i płaciłem pełną cenę. Teraz prawie zawsze mam do kogo napisać. Jedna rozmowa potrafi oszczędzić kilka godzin.

Gdybym miał cofnąć czas i zmienić jedną rzecz - odzywałbym się do ludzi dużo wcześniej.

Zobacz więcej odpowiedzi na to pytanie
W drodze

Jak wygląda Twój typowy dzień w okresie dużej intensywności?

31 sie 2026

Rozczaruję cię: laptop, lista, odhaczanie. Tyle. Żadnej magicznej metody. Lepiej zrobić dziesięć rzeczy dobrze niż jedną perfekcyjnie.

Perfekcjonizm to najpopularniejszy sposób na nierobienie niczego.

Zostawiam sobie przy tym miejsce na życie, całkiem świadomie. Nigdy już nie będę tak młody i tak wolny jak dzisiaj - szkoda to przepalić na samo odhaczanie listy. Chociaż w drugą stronę działa to identycznie - za osiadanie na laurach rachunek też przychodzi, tylko później i wyższy.

Zobacz więcej odpowiedzi na to pytanie
W drodze

Jakie masz przydatne dla Ciebie nawyki?

31 sie 2026

Najlepszy nawyk to nie rutyna, tylko sposób liczenia.

Efekt = skuteczność × liczba prób × payout z próby. Ludzie zazwyczaj czekają, aż będą „gotowi", starając się zmaksymalizować ten pierwszy czynnik - z mojego doświadczenia ten moment nigdy nie nadejdzie. Drugi jest zwykle za darmo. Lepiej spróbować sto razy i trafić trzy niż dziesięć razy i trafić dwa - bierz więc, co się da, i po prostu zaczynaj. Szczęściem nie da się sterować, ale można powiększać powierzchnię, na którą ma szansę spaść.

Miej też jakiś kierunek na 5, 10, 20 lat. Może być zupełnie rozmyty, i tak się jeszcze zmieni - chodzi tylko o to, żeby nie mieć zamiast niego nic. Potem rozbij go na kroki, potem na mniejsze. Zdziwisz się, jak mało realnej pracy to wymaga.

Ja swoich celów nigdy nie zapisywałem, bo lubię spontaniczność. Efekt: w większości się z nimi minąłem. Gdybym je spisał, byłbym dziś prawdopodobnie znacznie wyżej - ale też byłoby po drodze o połowę mniej niespodzianek i przygód, więc nie żałuję.

Dawaj ludziom wartość, zanim czegokolwiek od nich zechcesz. Nawet jeśli wróci 20%, to wciąż nieskończenie więcej niż zero.

Czego u mnie nie znajdziesz: wstawania o 6:00, medytacji, zimnych pryszniców. Komuś to działa, mnie nie - moim zdaniem to narzędzia do nudnego, przewidywalnego życia. Rób po swojemu, mierz wysoko i nie porównuj się z nikim poza sobą sprzed roku.

Zobacz więcej odpowiedzi na to pytanie
W drodze

Czy używasz jakichś metod, narzędzi lub aplikacji do organizacji i planowania na co dzień?

31 sie 2026

Notatnik. Co jakiś czas wypisuję listę rzeczy do zrobienia i po prostu je robię. Rzadko odhaczam wszystko - i to chyba najważniejsza rzecz, jaką mogę tu powiedzieć. Zrobiona większość i tak stawia cię wyżej niż ludzie, którzy listy nie napisali w ogóle.

Lista nie jest kontraktem, tylko sposobem na to, żeby przestać trzymać wszystko w głowie.

Jeśli chcesz czegoś więcej, Notion nadaje się do dwóch rzeczy: kilku celów na najbliższy rok i śledzenia nawyków - np. siłownia, czytanie, nauka, postęp w projekcie. Ale narzędzie samo nic za ciebie nie zrobi.

Kartka, na której faktycznie coś odhaczasz, bije najpiękniejszy system, do którego nie zaglądasz.

Zobacz więcej odpowiedzi na to pytanie
Z perspektywy

Jakie książki miały dla Ciebie największe znaczenie i dlaczego?

31 sie 2026

Trzy: „Sapiens", „Człowiek w poszukiwaniu sensu" i „Sztuka zwycięstwa".

„Sapiens" - bo zmienia sposób patrzenia. Połowa rzeczy, które wydają się oczywiste, okazuje się względną umową, którą ktoś kiedyś zawarł. „Człowiek w poszukiwaniu sensu" - bo pokazuje, ile zależy od tego, jakie masz podejście, nawet nie kontrolujesz warunków. „Sztuka zwycięstwa" to z kolei najbardziej autentyczna historia budowania firmy, jaką znam: z bliska wszystko wygląda na chaos, także u tych, którym się udało. Na liście do przeczytania mam „The Almanack of Naval Ravikant", ale uczciwie - jeszcze go nie otworzyłem.

Samo czytanie to dość nieefektywny sposób nauki. Zwłaszcza jeśli cię to nie bawi. Jeśli chodzi ci o treść, a nie o przyjemność - streszczenie albo dobre omówienie załatwi 90% sprawy w ułamku czasu. Czytaj książki dlatego, że masz ochotę, a nie dlatego, że wypada.

Zobacz więcej odpowiedzi na to pytanie
W drodze

Od kogo lub od czego sam/sama czerpiesz inspiracje?

31 sie 2026

Od wszystkich po trochu, od nikogo w całości.

Nie warto być w kogokolwiek zapatrzonym - nikt nie jest idealny i każdy autorytet ma dzień, w którym plecie totalne głupoty. Za to prawie każdy, kto cokolwiek dowiózł, ma swoje unikalne podejście: coś, co u niego zadziałało i czego sam byś nie wymyślił. To nie znaczy, że ma rację. Ani że u ciebie to zadziała. Ale znaczy, że warto zapytać.

Dlatego inspiracji szukam raczej w otoczeniu niż w nazwiskach. Ktoś obok właśnie skończył projekt, ktoś inny dostał się tam, gdzie ty chcesz - i to są ludzie, do których możesz po prostu napisać.

Każdy ma coś, co warto ukraść.

Metaforycznie, dla jasności.

Zobacz więcej odpowiedzi na to pytanie
W drodze

Jak wpadasz na najlepsze pomysły?

31 sie 2026

W zupełnie różnych momentach, ale dwie rzeczy się powtarzają.

Pierwsza: nie mam wtedy telefonu w ręce. Podejrzewam, że mózg pozbawiony taniej dopaminy zaczyna jej szukać gdzie indziej i produkuje pomysły z nudów. Nie wiem, czy tak to działa, ale korelacja jest podejrzanie mocna.

Druga: jestem w towarzystwie ludzi z podobnym nastawieniem. Rozmowa z kimś, kto sam coś robi, po dwudziestu minutach schodzi na „a moglibyśmy…" i stamtąd biorą się najlepsze rzeczy.

To chyba jedyny sprawdzony przeze mnie generator pomysłów: dobrać sobie otoczenie i mniej scrollować.

Zobacz więcej odpowiedzi na to pytanie
Pierwsza mila

Po co robić coś więcej?

31 sie 2026

Bo prawie nikt nie robi.

To brzmi jak zarzut wobec innych, ale to raczej dobra wiadomość dla ciebie - poprzeczka leży znacznie niżej, niż się wydaje z zewnątrz.

Poza tym rachunek jest nieuczciwie korzystny. Jak spróbujesz i nie wyjdzie, tracisz weekend albo dostajesz brak odpowiedzi na maila. Jak wyjdzie, zmienia ci to kilka następnych lat. Rzadko w życiu trafia się zakład, w którym można stracić tak mało.

I jeszcze jedno, mniej oczywiste: rzeczy się o siebie zaczepiają. Jeden projekt otwiera drugi, jedna znajomość prowadzi do trzech kolejnych, a wiedza z jednego konkursu wraca w pięciu następnych.

Zobacz więcej odpowiedzi na to pytanie
Z perspektywy

Jakie Twoje przekonania zmieniły się w drodze do Twoich osiągnięć / po Twoich osiągnięciach?

31 sie 2026

Po pierwsze: jeśli sam coś zaoferujesz, zdziwisz się, jak często ktoś zechce ci pomóc. Ludzie lubią mieć poczucie, że robią coś dobrego, i naprawdę kibicują ambitnym młodym osobom. Trzeba tylko dać im okazję - czyli napisać pierwszemu.

Po drugie: bez względu na zajmowaną pozycję każdy jest zwyczajnym człowiekiem. Ma gorsze dni, gubi się w mailach i przeważnie ma dostęp dokładnie do tych samych informacji co ty.

Autorytet z bliska wygląda znacznie mniej autorytatywnie i to jest bardzo ważne odkrycie.

Po trzecie, i to zajęło mi najwięcej czasu: w ambitnych środowiskach relacje bywają bardziej transakcyjne, niż się na początku wydaje. Nie znaczy to, żeby się nimi nie otaczać - wręcz przeciwnie. Znaczy tylko tyle, że warto wiedzieć, kto jest kim.

Kilka osób, na które faktycznie możesz liczyć, jest warte więcej niż setka kontaktów.

Zobacz więcej odpowiedzi na to pytanie
Pierwsza mila

Czy początkowo było coś, co blokowało Cię przed działaniem?

31 sie 2026

Szczerze? Nic mnie nie blokowało. Po prostu nie wiedziałem, że jest co robić.

W zwyczajnym liceum wiedza o olimpiadach, programach czy konkursach jest bardzo ograniczona. Nie dlatego, że ktoś ją ukrywa - po prostu nikt wokół tego nie robi, więc temat nie istnieje. Zmieniło się to, kiedy trafiłem do szkoły z tradycją olimpijską. I tu ciekawostka: takie szkoły często wcale nie mają lepszych nauczycieli ani wyższego poziomu nauczania. Mają za to przeciętnie bardziej ambitnego ucznia obok ciebie w ławce. To wystarcza.

Nie każdy może zmienić szkołę i nie o to chodzi. Chodzi o to, że twoim ograniczeniem prawdopodobnie nie są zdolności, tylko informacja - nie wiesz, co w ogóle istnieje i jak to ugryźć. A to akurat da się nadrobić bez przeprowadzki: wystarczy znaleźć kogoś, kto już to zrobił, i zapytać. Ludzie odpisują częściej, niż myślisz.

Zobacz więcej odpowiedzi na to pytanie
Pod górę

Jak często masz chwilę zwątpienia albo nie chce Ci się, i jak sobie z tym radzisz?

31 sie 2026

Częściej, niż sugerowałby LinkedIn.

Zazwyczaj mi się nie chce. Serio, mam więcej dni, w których nie robię nic z listy, niż takich, w których coś odhaczam. Jeśli spodziewałeś się odpowiedzi o żelaznej dyscyplinie, to nie tutaj.

Ratuje mnie to, że każdy ma w ciągu dnia chwilę wyłącznie dla siebie. To jest zasób, którego większość ludzi w ogóle nie zauważa. Wystarczy czasem w takiej chwili zacząć jedną rzecz - nie skończyć, tylko zacząć. A potem powiedzieć o tym komuś albo napisać do kogoś w tej sprawie.

To chyba najskuteczniejsza sztuczka, jaką znam: raz uruchomiony projekt, o którym wiedzą inni, prędzej czy później zostaje dokończony.

A samo zwątpienie? Staram się przemyśleć kierunek, zanim w coś wejdę, więc rzadko wątpię w to, czy w ogóle powinienem to robić. Częściej łapię się na myśli, że to, co zrobiłem, jest słabe - i tu mam nieprzyjemną wiadomość: zwykle jest, i to nie jest kryzys wiary w siebie, tylko trafna diagnoza. Wtedy nie potrzebuję pocieszenia, tylko dwóch dodatkowych godzin pracy.

Zwątpienie bywa informacją, nie przeszkodą.

Zobacz więcej odpowiedzi na to pytanie
Pod górę

Jakie błędy popełniłeś/popełniłaś w drodze do swoich osiągnięć?

31 sie 2026

Mój największy błąd to nie coś, co zrobiłem. To wszystko, czego nie zrobiłem.

Gdybym brał więcej okazji, aplikował na więcej programów, oddawał więcej rzutów - byłbym dziś znacznie, znacznie wyżej. Nie trochę wyżej. Znacznie. Za każdym razem, gdy przypomnę sobie program, o którym pomyślałem „nie chcę mi się, i tak mnie nie wezmą", widzę kilkanaście minut, które mogła zmienić kilka następnych lat. Kilkanaście minut. Tyle kosztuje wysłanie aplikacji.

A rachunek jest absurdalnie korzystny, bo odrzucenie kosztuje dokładnie nic. Ja o odmowie zwykle nie pamiętam już następnego dnia - a jeśli mail w ogóle nie przychodzi, zapominam o całej sprawie zaraz po wysłaniu zgłoszenia. Nikt nie prowadzi rejestru twoich nieudanych aplikacji. Serio.

Więc jeśli miałbyś wyciągnąć z tego jedną rzecz: aplikuj. Do wszystkiego, co ci przemknie przed oczami i wygląda choćby średnio sensownie. Najgorsze, co się stanie, to że nie dostaniesz odpowiedzi.

Zobacz więcej odpowiedzi na to pytanie
Pod górę

Jakie porażki poniosłeś/poniosłaś w Twojej opinii i co Ci dały?

31 sie 2026

Spektakularnej klęski nigdy nie zaliczyłem, ale drobnych porażek mam całkiem pokaźną kolekcję.

W podstawówce startowałem w konkursach kuratoryjnych i nie osiągnąłem w nich zupełnie nic. W liceum odpadłem z wielu olimpiad - z Olimpiady Wiedzy o Afryce wyleciałem w drugim etapie i to tylko jeden z kilku takich przypadków. Powód jest zwykle prosty i niezbyt chwalebny: w większości konkursów nie przygotowuję się w ogóle, dosłownie zero minut. Idę z tym, co już wiem. Uczciwie: nie mam z tym problemu, bo za każdy taki nieudany start płacę jedno popołudnie. Najbardziej pouczająca była jednak organizacja wyjazdu na olimpiadę do Chin.

100+maili bez żadnej odpowiedzi przy organizacji wyjazdu na olimpiadę do Chin, plus kilkadziesiąt odmów

Gdybym liczył skuteczność, wyszłoby kilka procent i powinienem się załamać. Tyle że wyjazd się odbył.

To, co widzisz jako czyjąś listę osiągnięć, jest zawsze końcówką znacznie dłuższej listy prób, których nikt nie publikuje. Odmowa nie jest przeciwieństwem sukcesu - jest jego kosztem jednostkowym. Ktoś, kto ma imponujący dorobek, zwykle zebrał po prostu więcej „nie" niż ty.

Zobacz więcej odpowiedzi na to pytanie
Pierwsza mila

Czy zrobiłbyś/zrobiłabyś coś inaczej, gdybyś zaczynał/zaczynała od zera?

31 sie 2026

Celowałbym wyżej. Znacznie wyżej, niż wtedy wydawało mi się to możliwe. I kupiłbym Bitcoina ;)

W pierwszej klasie oglądałem wywiad z kimś, kto pojechał na olimpiadę międzynarodową. Pamiętam dokładnie tę myśl: fajne, ale to nie dla mnie, to musi być zupełnie inna liga. Trzy lata później sam pojechałem na trzy międzynarodowe olimpiady w przeciągu miesiąca - i nie stałem się po drodze inną osobą. Dalej odpisuję (prawie) każdemu, dalej mam gorsze dni, a cała ta historia to raczej niewielki wycinek mojego życia niż jego centrum.

Sufit, który sobie wyobrażałem, nie istniał. Postawiłem go sam i przez rok czy dwa realnie ograniczał, o czym w ogóle myślałem. Gdybym zaczynał od nowa, pierwszą rzeczą, którą bym zmienił, nie byłaby metoda nauki ani organizacja - tylko poprzeczka. Poza tym: odzywałbym się do ludzi dużo wcześniej. Sporo czasu zmarnowałem na rzeczy, które ktoś już zrobił przede mną.

Zobacz więcej odpowiedzi na to pytanie
Z perspektywy

Jakie swoje doświadczenia uznajesz za najbardziej wartościowe?

31 sie 2026

Nie te, które ładnie wyglądają na CV.

Najwięcej dała mi praca nad realnymi projektami - takimi, gdzie nie ma klucza odpowiedzi i nikt ci nie powie, czy zrobiłeś dobrze. Konkurs sprawdza, czy umiesz to, co ktoś już zdefiniował. Projekt sprawdza, czy w ogóle wiesz, co należy zrobić. Przy okazji nauczyłem się tam rzeczy, które nie mają swojej olimpiady: jak napisać do obcej osoby, żeby chciało jej się odpisać, jak rozmawiać z instytucją, jak nie brać odmowy do siebie.

Drugie: ludzie. Otoczenie z podobnym nastawieniem zmieniło u mnie więcej niż jakakolwiek metoda pracy. Jedna rozmowa z kimś, kto już coś zrobił, potrafi oszczędzić miesiąc błądzenia - a przy okazji przesuwa ci punkt odniesienia, bo nagle rzeczy, które wydawały się nierealne, robi ktoś, kogo znasz osobiście.

I trzecie, którego nauczyłem się przez kontrast. Dorastałem w otoczeniu, w którym prawie nikt nie miał żadnego planu - ani na miesiąc, ani na dziesięć lat. Nie z lenistwa i nie z braku zdolności. Po prostu nikt nigdy nie zasugerował, że plan to opcja, więc domyślnie szło się najniższą linią oporu i czekało, aż życie samo coś przyniesie. Zwykle przynosi dokładnie średnią.

Bez dodatkowego wkładu ponad przeciętną nie ma dodatkowego efektu ponad przeciętną.

Zobaczenie tego z bliska było dla mnie bardziej pouczające niż jakikolwiek sukces - bo pokazało, że różnica na starcie rzadko leży w talencie. Leży w tym, czy ktoś w ogóle powiedział ci, że możesz sobie coś zaplanować.

Zobacz więcej odpowiedzi na to pytanie
Pierwsza mila

Jakie rady dałbyś/dałabyś komuś, kto jest na początku swojej drogi lub nie wie, jak zacząć?

31 sie 2026

Trzy poziomy. Zajmie ci to max godzinę.

  1. Jak ma wyglądać twoje życie za dziesięć lat? Może być mgliście - własna firma, konkretna branża, wymarzona praca. To się i tak zmieni i nie ma znaczenia. Chodzi o to, żeby zamiast tego nie mieć nic.
  2. Najbliższy rok, i tu już konkretnie. Co musisz zrobić w tym roku, żeby być bliżej tamtego? Jaki konkurs, jaki program, jaki projekt, jaka umiejętność.
  3. Jedna rzecz, którą da się zrobić w godzinę. Sprawdzić terminy. Wysłać zgłoszenie. Napisać do kogoś, kto już to zrobił. Zapisać się gdziekolwiek. Cokolwiek, co po godzinie zostawia po sobie ślad.

Zrób tę godzinę dzisiaj. Cała reszta planu jest bezużyteczna, dopóki nic z niej nie wynika.

Celuj wyżej, niż wydaje ci się rozsądne. Ludzie, na których teraz patrzysz z dołu, zwykle po prostu zaczęli wcześniej i zdążyli popełnić więcej błędów. Oni nie różnią się niczym od Ciebie - sprawdź to sam i napisz do kogoś takiego. Odpisze częściej, niż myślisz.

Zobacz więcej odpowiedzi na to pytanie

Pomóż nam tworzyć lepsze treści

Podziel się anonimową opinią - co dodać, co zmienić, a co usunąć.